Bloog Wirtualna Polska
Są 1 269 734 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


SMOK REATYWACJA II

wtorek, 03 marca 2015 11:19

Dzięki Grzegorzowi "MAHAGONI" Jakubowskiemu nasz Smoczek powoli sie odradza. Mamy nadzieję, że jego najnowsze dzieła, drewniane piękne stylowe kajaki (na sprzedaż), z ostatniego zdjęcia nie pochodzą od dawcy - Smoka ;)

Ale po kolei:

Grzesia poznaliśmy kilka ładnych lat temu na którymś zlocie Oldtimerów. Zbierał informacje na temat renowacji jachtów drewnianych. Snuł wizję wyremontowania jachtu morskiego z 1903 roku i przewiezienia go na Mazury. Nikt wtedy nie wierzył, że jego marzenia się spełnią chociaż gorąco mu kibicowaliśmy. Dziś jego jacht wygląda tak: http://lakmex.dmkhosting.com/transfer/mahagoni.pl/index.htm i jest przykładem na to, że marzenia poparte ciężką pracą są do spełnienia.

Nasz Smok w sezonie 2014 był już w stanie opłakanym. Armatorce Jadzi najbardziej przeszkadzał fakt, że Smok tylko wtedy nie przeciekał górą, kiedy nie padało.

Zdecydowaliśmy się na powierzenie remontu Grzesiowi. Póki co nasz Smok wygląda tak:

  C:\fakepath\CAM00113.jpg

 C:\fakepath\20141103_114716.jpg

 C:\fakepath\20141103_114638.jpg

 

 C:\fakepath\20141105_152742.jpg

 Mamy nadzieję, że będzie wyglądał tak pięknie, jak te kajaki, za które Mahagoni zgarnął główną nagrodę na tegorocznych targach Wiatr i Woda w Warszawie. Gratulujemy!

C:\fakepath\20150212_125439.jpg

 Poniżej zakres robót:

Zdjęcie kila.

Oczyszczenie dna z farby i laminatu, burt z farby a pokładu ze starego lakieru (już zrobione)

Przewrócenie kadłuba, wymiana zgniłej sklejki na dnie i burtach, stępki i nadstępki.  Balast nie był przymocowany do stępki bezpośrednio. Pomiędzy balastem a sklejką dna była zamontowana deska dębowa 2 cm grubości i to ona prawie cała wygniła.  Reszta stępki być może jest w lepszym stanie. Po wymianie zgniłych elementów oblaminowanie na nowo części podwodnej płótnem i epoksydem, wyszpachlowanie na gładko i polakierowanie. Część nadwodna chyba nie będzie laminowana, €“stary laminat w tym miejscu nie był zerwany, tylko farba. Może wystarczy wyszpachlowanie, wyszlifowanie i lakier.

Po lakierowaniu kadłuba (za Grzegorzem) przewracam i biorę się za pokład. Zacznę od obłogów mahoniowych na całym pokładzie i bokach kabiny, przy okazji uszczelnię łączenie boków kabiny i pokładu. Górę kabiny przeszlifuję i polakieruję na biało.

Boki kabiny i cały pokład oblaminuję epoksydem, płótnem 80 gr i polakieruję lakierem bezbarwnym. Na koniec dorobię nowe listwy na pokładzie i listwę odbojową.

Przeszlifuję i postaram się wypolerować okucia, podwięzi i cęgi. Jeszcze nie wiem co z lakierowaniem wewnątrz w kabinie, zobaczę jak dużo sklejki będę wymieniał. Może wystarczy tylko pomalowanie nowych elementów.
Na koniec pozostanie naprawa ubytków w balaście i podwieszenie go pod kadłub.

Liczymy na to, że uda się zwodować 'nowego' Smoka w tym sezonie.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Ślub, wesele i Smok !

czwartek, 08 marca 2012 17:49

No i stało się. 2 września roku pamiętnego, w Giżyckim Urzędzie Stanu Cywilnego, mimo stawiania czynnego oporu przez Jadzię, stało się co stać się musiało. Pobraliśmy się :) Ślub zbiegł się z rozpoczęciem zlotu Oldtimerów, więc przybyło do nas wielu ciekawych i kolorowych gości. Wśród nich Sukinkoty, Misie, Zozole, Grube Ryby, Płynące Obłoki, Biegnące po Falach, Victorie, Shanty, Rodzinka i wielu innych. Były obrączki, życzenia, prezenty, a potem... a jakże, popłynęliśmy na wesele z portu LOK do Strandy naszą małą drewnianą łódeczką Smok. Towarzyszyły nam zaprzyjaźnione załogi starych jachtów, tworząc przepiękny orszak ślubny. Było to naprawdę urocze przeżycie. Serdecznie dziękujemy za pomoc w organizacji naszej imprezy komandorowi Tadziowi Wrzosowi oraz całej załodze Płynącego Obłoku, a także właścicielce portu Stranda, pani Bente Pedersen. Dzięki Wam możliwe było spotkać się w gronie rodziny i przyjaciół żeglarzy w przepięknym porcie na Mazurach i spędzić niezapomniane chwile. Naszym marzeniem było, aby ślub odbył się na Mazurach, gdzie się poznaliśmy i miał odniesienia żeglarskie. Udało się. Więcej zdjęć w galerii: ślub, wesele i Smok.

 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

III sezon SMOKA

sobota, 11 września 2010 2:18

Kochani ! To już trzeci sezon SMOKA na Mazurkach ! Mamy wielką frajdę i nieopisaną przyjemność spotykać się w fajnej grupie miłośników starych jachtów stowarzyszenia Jachtoldtimer. Tym razem w lipcu w Rynie, a w sierpniu w jakże malowniczym miejscu - Skłodowie. Pozdrawiamy wszystkich uczestników tegorocznych zlotów oraz innych naszych przyjaciół, z którymi pływaliśmy wspólnie na szlaku WJM. Niech tych kilka zdjęć pod tekstem i trochę więcej w galerii III rejs SMOKA pozwoli odtworzyć choć znikomą cząstkę  mazurskich klimatów. Pozdrawiamy, Jadzia i Piotr...










Podziel się
oceń
1
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Drugi rejs SMOKA

piątek, 31 lipca 2009 11:37

Zakończyliśmy drugi rejs SMOKA po Mazurach. Wydarzeniem tego rejsu, oprócz regat w Rynie i tytułu oldtimera roku, bezsprzecznie była nasza dzielna, piekna wyżełka Dejzi. Była od pierwszego dnia bardzo grzeczna i wyrozumiała. SMOK dla niej również. Pływali razem w tatarakach, "polowali" na kaczki, było im razem dobrze ;)



Po pomyślnym wodowaniu w porcie U Ryśka w zatoce Kwik. spotkaliśmy się w Rynie z naszymi przyjaciółmi z Łodzi i Warszawy: Karolem, Anią i Marcinem. Popływaliśmy razem na 2 łódki. Karola wyregaciliśmy na przejściu z Ryńskiego na Tałty - przy braku wiatru SMOK poradził sobie świetnie z nowoczesną konstrukcją Sportiny. Niestety nie udało sie to w Rynie na regatach, gdzie przerżnęliśmy z  betonowymi Zozolami, zajmując zaszczytne 9 miejsce. Przegraną osłodziła nam "tradycyjna" wymiana koszulek i czapek z Zozolami :) W zeszłym roku 4 miejsce zawdzięczaliśmy najlepszemu wyjściu z portu w konwencji australijskiej, w tym roku metodą tradycyjną dojście do linii startu zajęło nam zbyt dużo czasu, a potem obraliśmy gorszy hals, no i nie dało rady. Wcześniej jednak odebraliśmy piękną i cenną nagrodę za jacht roku klubu Jachtoldtimer - dzwon z grawerem. Dziękujemy za cenne trofeum oraz wspaniałą przygodę, jaką przeżył SMOK w swym pierwszym roku uczestnictwa w zaszczytnym gronie oldtimerów, a my wraz z nim.



Przebieg ryńskiej biesiady oldtimerów 2009 był bardzo udany. Najpierw spotkanie w Zofiówce i pieczone kiełbaski. W sobotę regaty i impreza szantowa. W niedzielę konkursy i nagrody w postaci pływania mieszkańców i turystów na naszych jachtach. Pomysł na 5 ! Miło przebywać w gronie zapaleńców, którzy pielęgnują te swoje zabytki. Zapraszam wszystkich do udziału, Naprawdę warto, tym bardziej, że klub ma charakter otwarty. W tym roku przyszło do nas 5 nowych jachtów. Szczegóły na www.jachtoldtimer.pl . Spotkaliśmy się również z Jurkiem (Victoria) i Jędrzejem (silhouetta). Było miło.
Po pożegnaniu z oldtimerami i przyjaciółmi przyszedł czas na Północ. Od dwóch lat jakoś nam nie wychodziło przekroczenie Święcajt. A w tym roku udało się i to łącznie ze Stręglem i Stręgielkiem, gdzie odwiedziliśmy bardzo fajny port harcerski. Polecamy. Po drodze spotkaliśmy się z przyjaciółmi z Warszawy: Moniką i Jaśkiem, Olą, Agnieszką i jej mężem, którzy pływali na jakże dobrze znajomym jachcie Pan Tadeusz :) Po małych przeprawach w postaci szycia żagli i naprawy achteru na Opty, Ola i jej kompani popływali z nami co nieco.



Po rozstaniu się w pokoju z Olą ;) przyjęliśmy godnie Anię i Piotrka. Popływaliśmy razem po Północy. Były szanty w Sztynorcie. Węgorzewo, Stręgiel, Mamerki i co tam jeszcze. Wracając dowiało i dopadało (choć generalnie pogoda była przednia), wpychając nas na pługu w tataraki, w okolicy Pierkunowa na Kisajnie. Zwiedziliśmy tym samym kilka fajnych portów, m. in. bazę żeglarską Politechniki Łódzkiej na Darginie (wg. nich 0 klasa czystości wód). Portówkę w tym miejscu można pić nie przegotowaną. Natomiast sam port nie jest nastawiony komercyjnie. Bardziej cenią sobie spokój. I dobrze.
Po 2 tygodniach musielśmy pożegnać się z przyjaciółmi. Również Jadzi skończył się urlaub. Wyokrętowali się wspólnie w Mikołajkach. A tak przy okazji - Mikołajki to jeden z tańszych portów - obecnie 16 zł, podczas gdy chyba wszędzie, poza Pod Dębami (8 zł), jest od 15 do 25 zł za jacht, a czasem doliczają też za osoby (10 zł / os). Po Jadzię przyjechał Tato. Dejzi trochę płakała. Ale potem było OK. Wieczorem szanty w wykonaniu ciągle rozwijającego się Zespołu Dnia Następnego. Wg. mnie są świetni. Wspólna impreza z Damianem z Zamościa i pewną fajną grupą menadżerów sportu i zespołów muzycznych (fajnie było z nimi poszantować), i mieli urocze dziewczyny ;) Obiecałem sobie wrócić na ich koncert w sobotę. I tak też się stało. Następnego dnia zaokrętowali się ziomale: Andrzej i Tato. Popłynęliśmy wspólnie na południe, zaliczając Kamień, Ruciane i Zamordeje. Przeżyliśmy niezapomniane chwile bijatyki nocnej Pod Dębami w wykonaniu pijanych kobiet i mężczyzn. Ucierpiała 1 gitara, 1 nos, ale za to działo się...;) A w sobotę byliśmy już spowrotem w Mikołajkach na następnym koncercie Zespołu Dnia Następnego. Grają szanty w sposób normalny, dodają jedynie jedną zwrotkę do każdej z nich od siebie. Polecam !
Powoli kończył się kolejny tydzień. Dla mnie ostatni tydzień pływania podczas tego rejsu. Czas wracać do macierzystego portu w Zdorach. Niestety nie udało się zrobić Śniardw w jeden dzień, do Popielna zepchnęła nas burza. A burza na morzu to nie w kij dmuchał. Warto było jednak - Popielno to piękne miejsce. Pozdrawiamy tym samym wspaniałą szantymenkę Darię, która z każdego bluesa potrafi zrobić szantę, czy odwrotnie - już nie pamiętam ;) Najważniejsze, że nikomu nie zaszkodziło :) W Zdorach klarowanie jachtu. Spotkanie z właścicielem portu Jarkiem, a także Fakirem, lotnikiem Krzyśkiem, Jolą, Wojtkiem, Stasiem, Tadkiem, Olą i Gepardem. Wspólna impreza kiełbaskowa (kiełbaski z serem). Małe co nieco, bo jutro trzeba wracać, a halsy samochodem nie idą tak sprawnie po 3 tygodniach żeglowania. Do zobaczenia w sierpniu.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

PIĘKNY ZABYTKOWY JACHT Z 1924 R.

poniedziałek, 22 czerwca 2009 23:08
Znalazłem taki piękny jacht na stronach www. Jest do sprzedania. Wymaga remontu. Jest piękny. Może kogoś zainteresuje i przeżyje tym samym swą drugą młodość. My pielęgnujemy naszego SMOKA, więc nie damy rady...
Do obejrzenia w Kożuchowie, woj.lubuskie tel. 0508 251 957.

http://moto.allegro.pl/item660386272_oldtimer_z_1924_r_drewniany.html


Podziel się
oceń
6
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

No i stało się: wodowanie i pierwszy rejs Smoka za nami...

niedziela, 03 sierpnia 2008 17:09

Dla każdego żeglarza to najbardziej wzruszająca i ważna chwila: wodowanie jachtu i pierwszy, dziewiczy rejs. Dzięki Adamowi mieliśmy okazję wodować i przepłynąć pierwsze mile morskie naszą drewnianą łódeczką w malowniczej części Mazur, na jeziorze Śniardwy. Ale nie było łatwo... Najpierw transport Smoka z Warszawy na Mazury

 

Ze względów urlopowych wodowanie musiało się odbyć w tygodniu, tzn. 2 lipca 2008 r. Przybyli tylko nieliczni zaproszeni, m. in. Karol z synkiem Kubusiem, z Łodzi, Adam, no i my. Samo wodowanie było, a jakże, nietypowe. W nocy z 1-go na 2 lipca, 50 km od Zdor, po ok 100 km popiskiwania, rozwaliło nam się łożysko przyczepy, na której spoczywal Smok. Staliśmy ok 2 godzin, w oczekiwaniu na pomoc drogową. Szczęście w nieszczęściu, że to koło się nie urwało, bo wtedy z naszej łódeczki byłaby pewnie kupka drewna. Ok 4.00 pan z pomocy drogowej, z pomocą Adama, zapakował przyczepę ze Smokiem, w całości na swój pojazd, i pomkęliśmy dalej. Gość zasuwał z naszym ładunkiem ok 90 km/h, ku naszemu zaskoczeniu... W dodatku okazał się żeglarzem i pomógł nam w ten sposób, że po prostu cały ładunek zwodował znienacka w zatoce Kwik, w porcie u pana Ryśka - tylko tam było na tyle głęboko.

 

Zdjęcia w zakładce - dziewiczy rejs Smoka, a tu filmiki:

 

transport Smoka

 

wodowanie Smoka (wspaniała końcówka filmu - "ja, armator Smoka":)

 

 

Wieczorem wspólna imprezka, rozdanie pamiątkowych koszulek z nadrukiem "Zmok" (limitowana 1 edycja z lustrzanym odbiciem :) - prezent od Ani i Piotrka), lekkie co nieco. A rano budowa pomostów w porcie obok, u Jarka (ojca Adama). 3-go lipca wieczorem dziewiczy rejs ze Zdor do Mikołajek. Na pokładzie Jadzia, Adam i ja. Miłe zaskoczenie - wszystko gra. Żadnych niespodzianek. Wodę bierzemy dołem w pobliżu mocowania kila, górą gdy pada deszcz na łączeniu pokładu. Początkowo ok. 30 litrów / doba, potem 5 / doba. Maszt zgrzyta na stopce - za słaby pilers. Żagle spisują się świetnie, silnik działa wspaniale (trzeba tylko pamiętać o zrywce). Czyli tak jak ma być podczas pierwszego dziewiczego rejsu :) - bez niespodzianek.

 

 

W Mikołajkach żegnamy się chwilowo z Adamem (dołączy do nas później z Agatką) oraz Karolem, a zabieramy w rejs Olę i Michała. Przywożą oni z sobą (ponoć tradycyjnie) deszcz, więc zostajemy jeszcze jeden dzień. Na zajutrz ruszamy na północ, w kierunku Węgorzewa. Okazuje się, że tego jednego dnia nam zabrakło, aby dotrzeć na Święcajty. Doszliśmy tylko do Sztynortu, bo przecież musieliśmy zdążyć do Rynu na 11-go lipca, na Regaty Oldtimerów. Po drodze spotykamy naszych "starych" przyjaciół z zeszłego roku, z tratwy Marcellina. Jemy z nimi świetny obiadek w małym porcie Tałty na Tałtach, no i oczywiście pijemy napój miodowo - cytrynowy (tradycyjny wyrób Marcina i Danusi - mniaaam).

 

 

Po przebyciu kanałów, nocujemy w Szymonce - miłym porciku na prawo od wyjścia z kanałów. Spotykamy tam Jarka, który wynajął się wraz ze swoim jachtem Expert na 2-tygodniowy rejs. Przyjeżdżają też do nas drogą utwardzoną Ania i Piotrek (słynna Waginia Schmidt). Śpiewamy, pijemy, a potem idziemy spać. "No więc nie da rady, nic z tego nie będzie".

Nazajutrz dopływamy do Giżycka. To miasteczko jest zawsze na naszym szlaku. Stąd czarterowaliśmy przez lata Pana Tadeusza. Tu jest po prostu fajnie. Wieczorem grill, jakieś śmieszne szantopolo w Marinie, w wykonaniu sepleniącego autochtona. Bawią się swoi i obcy. Miło popatrzyć.

To nie koniec spotkań, jak sie okazało. Niebawem spotykamy byłych użytkowników Smoka ze Skarżyska Kamiennej. Rozpoznali swój dawny jacht przy kei, za mostem na Kisajnie i podeszli do nas. Rozmawialiśmy długo nt. słabych i mocnych stron Smoka i w ogóle żeglarstwa na drewienkach. Było miło. Smok jest znany i rozpoznawany. Dziwne uczucie. Jakbyśmy byli Dodą Elektrodą, albo i samym Radkiem Majdanem ;)

 

 

Mimo, że byliśmy już tak blisko Węgorzewa, trzeba było zawrócić - zerwał się deszcz i mocny wiatr. Schroniliśmy się w Sztynorcie. Byli Smokownicy powiedzieli nam, że tam są tego dnia szanty w wykonaniu Spinakerów. Miło było się tam znów spotkać. A jeśli chodzi o Spinakerów - rewelacja. Jak zwykle. Gorzej z Zęzą i samym portem. Co rok słyszy się, że do Sztynortu nie warto już przybijać. I co rok to się niestety sprawdza. Jednak jest coś magicznego w tym miejscu. Choć Zęza dziś to tylko jakaś debilna luksusowa winiarnia, a po 21.00 nie można nic nigdzie zjeść, to jednak rolę starej zęzy pełni fajny barak zęzopodobny niedaleko kibelków, a smaczną rybkę do 21.00 serwują zaraz za portem w małej smażalni. No i sam port coś ma w sobie, i nie są to tylko "pierdolone muchy i komary jebane".

Nazajutrz wracamy w kierunku Rynu. Nocujemy w Giżycku. Następnego dnia dopływamy tylko do Rydzewa. Słabo wieje, ale Rydzewo jest za to piękne. Wieczorem grillik. Rankiem ok 12.00 wyprawa do lasu, w poszukiwaniu owoców leśnych, grzybów i innych romantycznych rzeczy :)

W końcu ok 15.00 ruszamy dalej na południe, po drodze spotykamy starych pijaków ze Szczakowej. Jak oni tu trafili?? Pewnie idąc po torach. Nie - to przecież nasi przyjaciele z zakładowej łódeczki Martyna: Barszczu, Jadzia, Wiesiek, Ewelina, Bartek i Przemo. Pływają sobie w 6-tkę na małym Tesie 648 RT. Toż to wyczyn i szkoła przetrwania, zważywszy na stan tej łajby. No cóż, to dlatego pewnie myślałem, że to zwykli pijakowie ;)

 

Po małym co nieco, walimy dalej na kanały. A Wiesiek z ekipą przeciwnie - na północ. Obiecaliśmy sobie dłuższe spotkanie i wspólne pływanie już po naszych regatach. Noc spędzamy w Zielonym Gaju. Spotkaliśmy tam załogę Monosa - jachtu obchodzącego rok temu 50-cio lecie. To była jednocześnie nasza ostatnia noc na jachcie z Olą i Michałem. Podsumowaliśmy nasz z nimi rejs przy piwku i rumie, stwierdzając że było ok, choć czasami ścierały się zbyt mocne charaktery Oli i mój. Jak to na małej łódeczce przez prawie 2 tyg.

Dla nas w każdym razie rejs trwał dalej, a właściwie rozpoczynała się jego najbardziej oczekiwana część - Regaty Oldtimerów Ryn 2008. Przybiliśmy tam w piątek 11-go lipca, wyokrętowując Olę i Michała. Spotkaliśmy się wieczorem z Wieczorem jednym, drugim i trzecim, a także czwartym i piątym. Potem dojechała jeszcze Ania z Maćkiem i było na prawdę wesoło. Zaczęły również przypływać piękne wielkie stare żaglowce. Zacumowaliśmy pod bukszprytem Płynącego Odwłoka. Podziwialiśmy wspólnie miejsce, okręty, ludzi i czas, słuchając szant.

 

 

Raniutko śniadanko, klar na łajbie, maxymalne odciążenie, aby płynąć szybciej w regatach. Spotkanie z Jurkiem - prezesem oldimerów, choć po południu już nim nie był (niestety), bo zrezygnował po 5-ciu wspaniałych latach pracy. Opłata wpisowego i ruszamy. Start odbywał się systemem Australijskim, czyli na wystrzał - odejście od kei (oczywiście bez silników). Z pomocą przyjaciół wyszliśmy na grocie jako pierwsi - to był najlepszy start. Dość długo, bo do pierwszego nawrotu przewodziliśmy stawce. Ale oczywiście Omega, Gruba Ryba i Perkun były poza naszym zasięgiem i szybko nas wyprzedziły. Ale dzięki udanemu startowi - nikt więcej. Cztery nawroty i koniec - mijamy linię mety jako 4-ta załoga. Rewelacja jak dla nas. I to naszą nową łódeczką, pierwszy raz w regatach. Ostatnio 2 lata temu byliśmy przedostatni na Supermyszce Huberta. I to dzięki przelicznikowi. Teraz nie zastosowano przelicznika, niestety. Bo gdyby był, to pewnie bylibyśmy wyżej (może na 2 lub 3 miejscu). To była naprawdę fajna zabawa. Wiało dobrze, momentami ok 4/5. Wiatr stały. Nasze małe żagle na taką pogodę okazały się strzałem w dziesiątkę. Bez miecza ostrzyliśmy tylko nieco gorzej od nówki Grubej Ryby, a dużo lepiej niż np. Monos. Z wiatrem było, jak na kilera też bardzo dobrze. Wspaniałe chwile.

Po regatach zaokrętowaliśmy na Smoka 6 osób: Anię, Maćka, Kasię, jej chłopaka i na dokładkę my. Pożeglowaliśmy troszkę po Jeziorze Ryńskim, trochę popluskaliśmy się używając Małego Smoka (Waginię) oraz Ostatnią Deskę Ratunku. Dla niektórych był to ich "pierwszy raz" na żaglówce. Wieczorkiem szanty w wykonaniu Jędrzeja. Potem imprezka na kei. Było miło. Ryn to dla nas ważne miejsce. Bardzo ważne :)

Rano rozdanie pucharów i dyplomów. Podziękowaliśmy Jurkowi za 5-letnie przewodzenie tej ciekawej ekipie oldimerowców wręczeniem pamiątkowej koszulki "Zmok" first edition. Jeszcze zebranie załóg, wybory nowego prezesa. I rozstanie - do zobaczenia we wrześniu. Pożegnalismy się także z przyjaciółmi z Warszawy - do zobaczenia na weselu Oli i Michała. My pływamy dalej. Tego dnia dopłynęliśmy niemal do Starych Sadów (wiatr zdechł). Stanęliśmy w tatarakach, na odludziu. I pewnie byśmy tam zostali, gdyby nie nadciągająca burza. Schroniliśmy sie w porcie, niedaleko Starych Sadów. Ciekawe miejsce - jachty do 7 metrów cumowanie za darmo. Oglądaliśmy burzę z wysokiej bindugi, pod zadaszeniem bosmanatu, popijając winko. Wyładowania rozświetlały całe jezioro, jak w dzień. Snuły się od Śniardw, poprzez Bełdany, aż do Niegocina.

 

 

Następnego dnia spotkanie ze Szczakowiakami oraz bratem Jadzi z dziewczyną Anią, w Mikołajkach. Z nimi pływaliśmy w zeszłym roku. Odświeżyliśmy swe wspomnienia, odwiedzając liczne mikołajskie tawerny. Omówiliśmy tego wieczoru nasze dalsze pływanie i wyszło na to, że kontynujemy rejs wspólnie. Płyniemy na południe. Bełdany, Guzianka, Nidzkie, Krzyże. Po drodze dołączyli do nas Adam i Agatka na Sukinkocie. W Krzyżach wspólna zabawa, rajd po tawernach. Niektórzy zaliczyli nawet pracownię Gałczyńskiego - Pranie. Okazuje się, że południe Mazur ma swoje niepodważalne zalety: spokój i urocze miejsca ;)

 

 

Niebawem nadejdzie moment, gdy Wiesiek musi oddać łajbę następnej załodze, kończąc tym samym swój rejs. Płyniemy z Krzyży spowrotem na północ, w kierunku portu NBP na Guziance. Ale po drodze zatrzymujemy się na noc na dziko w przepięknej zatoczce, nieopodal hotelu Karolinka w Rucianem - Nida. Znaleźliśmy tam z Jadzią keję z szanty Jurka Porębskiego. Już wiemy gdzie to jest :) Naprawdę. Wieczorem ognisko, podsumowanie wspólnie spędzonych chwil, bo rano rozstajemy się z romantycznymi pijakami ze Szczakowej.

 

 

Rano łowimy rybki, jemy je, a następnie odpływamy. Niedługo potem żegnamy się z załogą Martyny i ciągniemy Sukinkota do śluzy Guzianka. Do zobaczenia w Jaworznie. A tutaj filmiki :

 

łowimy rybki w zacisznej zatoce pod Rucianem

 

Smok holuje Sukinkota (być nie może:)

 

A my z Adamem i Agatką płyniemy dalej. Na Bełdanach nasze drogi też się rozejdą. Adam z Agatką popłyną na północ wygrać w Giżycku na koncercie szant weekendowy rejs Delphią, a my w kierunku Zdor, kończąc nasz 3-tygodniowy dziewiczy rejs wspaniałym jachtem Silhouette o nazwie Smok. Po drodze, w Kamieniu jeszcze ostatnia noc i wspólne zakończenie rejsu. Lecz przedtem zrobiliśmy sobie wspaniały popołudniowy wypad: spływ kajakiem Krutynią. Ale tam jest cicho i pięknie :) Koniecznie powtórzymy to we wrześniu lub za rok na Sapinie. Koniecznie...

 

 

W Kamieniu spotykamy też Jurka z Agnieszką. Wspominamy tegoroczne regaty w Rynie oraz wspólnie spędzone chwile. Ten człowiek zaraził nas miłością do starych łajb oraz spowodował, że chcemy się razem spotykać. Włożył całe serce w swoje hobby: Stowarzyszenie Starych Jachtów YachtOldTimer

 

 

Nazajutrz odpływamy na Śniardwy, do Zdor. Niebawem mój syn bierze Smoka na swój pierwszy rejs. To tak jakby Dratewka ujeżdżał Wawelskiego. Żeglarze mazurscy - strzeżcie się ;)

 

Na koniec tego wpisu mały konkurs - znajdź 10 szczegółów różniących te 2 zdjęcia. Osoba, która określi 10 najbardziej istotnych (z mojego punktu widzenia;) zostanie nagrodzona. Nagroda: flaszka produkcji Marcina i Danusi - wiecie jaka dobra :) Odpowiedzi proszę zamieszczać w komentarzach. Czekam również na odpowiedź od Adama :)

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

2 lipca 2008 wodowanie SMOKA :)

poniedziałek, 23 czerwca 2008 12:05

Już niebawem po rocznych bojach i nieustającym remoncie zwodujemy nasz jachcik na największym polskim jeziorze. Rozpoczniemy tym samym dziewiczy rejs Smoka. Wszystkim przyjaciołom, znajomym, rodzince, którzy w jakikolwiek sposób pomogli nam dotrwać do tego wspaniałego, dla każdej łódki i armatora, momentu - serdecznie dziękujemy i zapraszamy na wodowanie.

 

Pierwsze wodowanie "na sucho" odbyło się już w stajni Agmaja w Warszawie 20.06.2008 z okazji urodzin Jadzi :) Ta kobitka (Ola) na SMOKU, jak widać, prowadzi jeszcze jakieś drobne końcowe prace ciesielskie ;)

 

A tu niektóre prezenty - Jadzikowi bardzo przypadły do gustu. Wprost nie rozstaje się z nimi, nawet we śnie. Inne zdjęcia z rocznego remontu Smoka w zakładce - prace bosmańskie.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

30.08.2007 o 01.30 licznik zarejestrował 1000-go gościa na stronce :) a 31.08 blogowi stuknęło 100 dni :)

wtorek, 28 sierpnia 2007 2:33

STEREO

 I W KOLORZE


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Tłumaczenie Jadzi z S.O.I.A.

wtorek, 28 sierpnia 2007 0:57
 

Smok od strony techniczno - ciekawskiej

 

Wreszcie coś ode mnie. Na stronce brytyjskiego stowarzyszenia Silhouettek (S.O.I.A.) znaleźliśmy kilka nie do przecenienia informacji o naszym kochanym smoczym oldtimerku. Niestety z braku czasu i skłonności do odpoczywania po pracy (bardziej niż do przesiadywania przy kompie) dopiero w tej chwili zmobilizowałam się, żeby je przetłumaczyć. Mam cały dzień wolnego, bo Piotruś pojechał na rowerze zdobywać Kraków ;)

 

Stowarzyszenie jachtów Silhouette powstało dokładnie 50 lat temu (jak Monos!! 100 lat! 100 lat! Niech żyją żyją nam!) i zrzesza właścicieli i miłośników Silhouettek i innych małych jachcików głównie w UK ale zdarzają się sympatycy z całego świata. Z bardzo licznego stowarzyszenia, którym S.O.I.A. było, kiedy Silhouette były produkowane seryjnie stało się teraz dość elitarne, ponieważ niewiele osób może się poszczycić remontowaniem, utrzymywaniem i ulepszaniem tych piękności. Let's keep the spirit of Silhouetting alive!

 

Więcej miejsca chciałabym poświęcić wyglądowi, detalom oraz technicznej specyfikacji typowej silhouettki

 

Charakterystyka

 

Najbardziej charakterystycznym elementem każdej silhouettki jest linia pokładu w kształcie fali. Cudowna i dystyngowana, prezentuje się doskonale wśród innych łódek podobnych rozmiarów. Typowa silhouette zrobiona jest ze sklejki (w naszym przypadku laminowanej) ale zdarzały się także z laminatu lub ze stali. Najczęściej z pojedynczym kilem; wariantami są balast płetwowy (finkil) lub miecz szybrowy. Ma zaburtowy ster z ciemno błękitną płetwą. Pokład ma jasno niebieski (nasz jest i pozostanie biały) z mahoniowym kokpitem. (To się zgadza! Nie ma to jak podczas pływania siedzieć i chodzić po drewnie!). Nie można również zapomnieć o jakimś niewielkim zaburtowym silniczku.

 

Drzewce

 

Drewniany maszt ma około 20 stóp (Piotruś, policz szybko ;)) (7,5 m - przyp. Piotruś :)), a całkowita długość silhouettki to 17 stóp (5,6 m). Bom, także drewniany mierzy 6 stóp (2 m). Na koi dziobowej najlepiej, żeby były cztery stopy pod kocem :D. Maszt i bom można spotkać także w wersji aluminiowej zazwyczaj po remontach. Stocznia Hurleya montowała aluminiowe maszty w ramach gwarancji, jeśli drewniany się złamał, ponieważ było to tańsze rozwiązanie.

 

Olinowanie stałe

 

Sztag był oryginalnie przytwierdzony do mocowania około 35 cm od dziobnicy. Jednak w późniejszych łódkach do jej samej. 4 wanty są mocowane po obu burtach nietypowo. Dłuższe są mocowane bardziej z tyłu a krótsze bardziej od dziobu. Takie rozwiązanie pozwala salingom na przesunięcie się do tyłu i unieruchomienie. Jeżeli zamocowalibyśmy wanty odwrotnie, środkowa część masztu miałaby tendencje do wyginania się w tył powodując „śmianie się" grota. Nie możliwe byłoby całkowite napięcie żagla. Funkcją niższych want jest więc zabezpieczenie masztu przed wygięciem oraz spowodowanie, żeby żagiel był napięty.

 

Ożaglowanie

 

Typowe ożaglowanie to fok mierzący do 56 stóp kwadratowych (6 m2) i grot 65 stóp kwadratowych (7 m2). Od 1957 roku zaszły zmiany w sposobie mocowania żagli (fok został ostatecznie umocowany na dziobie) oraz w ich wielkości. Jeżeli mówimy o foku, niektórzy użytkownicy silhouettek uważają, że umocowanie sztagu na samym dziobie pozwoliło na lepsze zrównoważenie łódki i mniejszą wywrotność a powiększenie foka sprawiło, że grot nie tak łatwo łapie wiatr wsteczny. Jeśli mogę coś dodać od siebie to może nam się wydaje, że Smok ma za małego foka, bo był oryginalnie zamocowany 35 cm. od dziobu. Może po prostu mamy starszy model niż myślimy? Dla potrzeb regat wielkość grota i foka są zestandaryzwane. Na oficjalnych regatach S.O.I.A nie można także używać genui, ani spinakera.

 

Wnętrze i pakowność

 

Jeżeli chodzi o praktyczność jachtu, to wszędzie na nim możemy znaleźć bakisty i szafki. Zaczynając od kokpitu: wielka i pojemna achter-dziura; właściciele silhouettek radzą jednak nie pakować do niej 3 skrzynek piwa, 2 kotwic i innych potrzebnych ciężkich rzeczy, bo będzie ciężko utrzymać kurs; oraz dwie bakisty pod siedziskami. U nas został tylko achterpik, ponieważ po przeróbkach poprzednich właścicieli zrezygnowano z bakist na rzecz dwóch pojedynczych koi na rufie (tak zwanych luków torpedowych). Wyczytałam również, że była taka przeróbka Silhuettki, jak zaprzyjaźnionego Ramblera Sukinkota, tzn. środek był jedną wielką koją. Bakisty znajdziemy także pod kojami. Plusem jest dość pojemny forpik na kotwice, cumy i inne zapasy. My planujemy stolik wsuwany w szpary w bocznych szafeczkach i dwupalnikową kuchenkę na jednej z szafek.

 

Mam nadzieję, że to, co napisałam przyda się komuś albo, że przynajmniej przyjemnie się przeczyta. Ahoj!

 

Jagu Dada

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Przeliczanie angielskich jednostek miary :)

niedziela, 12 sierpnia 2007 0:31
To się może przydać -> PRZELICZANIE JEDNOSTEK MIARY
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

FILMY VIDEO

wtorek, 07 sierpnia 2007 20:42

1) Wyluzuj się we Włoszczowej ;) -> WŁOSZCZOWA FOREVER

2) Tak przewoziliśmy Smoka do W-wy -> SMOK NA LAWECIE


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Najnowsze informacje nt SMOKA

sobota, 28 lipca 2007 2:14

Czyli to co zdążył zrobić Adam przed wyjazdem na Mazury, Hubert pomagając Adamowi, Jadzik pomagając Adamowi i Hubertowi, no i ja, pomagając im wszystkim...Czyli szmaty w górę!! Na razie tylko do przymiarki...

Smok z żaglami

Adam pozuje na koi

Jadzik szoruje pokład

A ja sobie stoję :)


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

I jeszcze porcja zdjęć Silhouettek

niedziela, 22 lipca 2007 20:24

Ta ma podobne żagle do naszej

Ta Angielka ma podobny kosz dziobowy

Ta Brytyjka chyba cała jest dość podobna do Smoka

A tutaj widać sześć sztuk Wyspiareczek, zacumowanych obok siebie. Wszystkie siostry, wszystkie Krysie :)


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Jadź na krowie, krowa na Smoku, Smok na lądzie... jeszcze

niedziela, 22 lipca 2007 14:37


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Plany jachtu Silhouette przesłane przez Jędrzeja ze Stowarzyszenia Oldtimerów

sobota, 21 lipca 2007 19:55

     

 

 

 

 

Dzięki Ci Andrzeju. Każda pomoc jest mile widziana. Tym sposobem masz wkład w budowę naszego jachtu, jak również stałe miejsce w bloogu. Czekamy na zdjęcia twojej Silhouettki, w tym płetwy sterowej, jarzma i rumpla, a także jakieś wskazówki. Z rozmów z Andrzejem wiem, że przebudowuje on swoją łódź. Zmienia ster. Być może te części, które są mu zbędne my wykorzystamy. Fajnie byłoby się spotkać za rok gotowymi łódkami. Może założymy klasę regatową wraz z ramblerkami, w tym i z Sukinkotem Adama ;)


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

No muszę się przyznać, że zapomniałem o Hubercie, który dzielnie się spisuje i pomaga przy remoncie Smoka Adamowi

sobota, 21 lipca 2007 16:39

Pozdrowienia dla Huberta, armatora tej oto pięknej Supermyszki, która w 2005 r., w Mikołajkach, ze mną i Jadzią na pokładzie, zajęła w regatach oldtimerów, przedostatnie miejsce (w przliczeniu na powierzchnię żagla, bo nikogo nie udało się nam wyprzedzić, gdy linię startu przeszliśmy po 40 minutach zmagań z przeżaglowanym fokiem). Ponoć w którymś numerze "Żagli" jest zdjęcie z pokładu "Biegnącej po palach", kiedy tą skorupką robimy zwrot, prawie pod jej dziobem.

A tutaj Hubert reguluje wanty na Smoku


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Jeszcze porcja zdjęć ze zlotu oldtimerów w Rynie 2007

sobota, 21 lipca 2007 16:18

 

Kiedy Smok zacumuje wśród tych pięknych jachtów i będzie nas cieszył, jak do tej pory "Pan Tadeusz"..?


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

a oto Smoczy maszt

piątek, 20 lipca 2007 20:09
 Zdjęcie, oczywiście jakości Adama komórki :) Upał w najlepsze, a Adam pod czujnym okiem Agaty (jego dziewczyny) położył na Smoczym maszcie 3 (ostatnią) warstwę lakieru. Nie wiem tylko, czy ta konstrukcja utrzymująca maszt (drabina i drzwi garażu) wytrzyma ciężar masztu i nie runie w trawie. Ale mam nadzieję że wystko skończy się dobrze. Dla masztu, Adama... i jego dziewczyny. Być może powienienem zmienić kolejność. Podobno Agata jest niezadowolona z powodu wielkiej ilości spraw, którymi zajmuje się Adam :) Ale on taki po prostu już jest...
Podziel się
oceń
2
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Wakacje 2007

poniedziałek, 16 lipca 2007 11:12

Kiedy Adam walczył z remontem naszej łajby, a nasze mieszkanie samo się remontowało, ponieważ przez 2 tyg. nie mogliśmy znaleźć ekipy remontowej (w końcu moja mama wyczaiła malarzy, a ja kafelkarza z ogłoszenia),

a także było zalewane przez powódź (piękne lato nie ma co),

my w tym czasie "wypoczywaliśmy" 1 tydzień w Kołobrzegu, jeżdżąc w deszczu rowerkami po plaży

nie mamy nic do czarnego luda, żeby nie było wątpliwosci - Czarnuchowice to tylko nazwa miejscowości

a potem 10 dni jak co rok, rejs po jeziorach mazurskich. Spotkaliśmy tam starych znajomych. W Rynie Jędrzeja i Jerzego, ze Stowarzyszenia Starych Jachtów YachtOldTimer, których wypytaliśmy dokładnie o plany budowy silhouetek. Bawiliśmy się tam na dorocznym zlocie starych jachtów. Niestety nie zdążyliśmy na regaty, pożyczonym od znajomego starym Opty "Pan Tadeusz". Byliśmy jednak na wspaniałym pokazie sztucznych ogni oraz wieczorze szantowym Jędrzeja.  Było super. Wtajemniczeni wiedzą  o co chodzi. Na Mazurach koniec czerwca i początek lipca 2007 to opady deszczu, wiatr momentami do 7 stopni beauforta, i tylko 1 dzień słońca. Poświadczyć to może wspaniała wywrotka małej "Shanty" z nowym armatorem Romkiem - szkutnikiem z Mikołajek, a także potargany grot naszego "Pana Tadeusza"

spotkaliśmy również Karola z Łodzi, który pomógł nam przejść Śniardwy podczas wielkiej wichury, dzieki 15 konnemu silnikowi "Tequila Sun Rise". W tym roku Śniardwy znów niestety pochłonęły kolejną ofiarę. Odwiedziliśmy też w zatoce Qick Jarka, ojca Adama (to ten który remontuje naszego "Smoka"). Jarek buduje dom na Mazurach i dogląda swojego portu w zatoce. Na tym zdjęciu są wszyscy zaiteresowani: Karol, Jadzia, Krzysiek i Jarek

Wracając do pogody, było tak zimno że w wodzie trzeba było sie rozgrzewać środkami rozweselającymi

aby potem móc popływać w "ciepłej" wodzie


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Kolejna porcja zdjęć SMOKA

poniedziałek, 16 lipca 2007 9:57

 

 Smocze wnętrzności przed renowacją. Koje na rufie i dziobie oraz kuchnia. Wszystko do odświeżenia, częściowo do wymiany. Różne stare patenty zostaną zamienione przez różne nowe patenty. Sklejka będzie wymianiana sukcesywnie. Całość odmalowana. Wnętrze jachtu to głównie sprawa ustaleń Jadzi i Adama. Zobaczymy co z tego wyjdzie :) Jeśli chodzi o inne tematy - to maszt jest po szlifie przez niezastąpionego Adama. Ster, jarzmo i rumpel są wykonywane oraz dopasowywane również przez Adama. No i najważniejsze - żagle wisiały już sobie na maszcie przez chwilkę, celem pomierzenia i przeszycia, ponieważ pochodzą z innej łódki. Ale kiedy sobie powiewały, to jacht wyglądał wielce bojowo :) Zdjęcie miało jakość Adama komórki ;) Może przydałaby się jej również mała renowacja ;) Ale potem Adam przysłał wspaniałe zdjęcia z aparatu full wypass 6 MPX. Oto one. Najważniejsze, że wszystko idzie powoli do przodu. Być może zdążymy na regaty oldtimerów na początku września. Tylko chyba beze mnie :( bo właśnie mi wyszedł urlop. Ale o urlopie to osobna bajka.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Krowa dobra na wszystko

poniedziałek, 11 czerwca 2007 10:15

Po pierwsze daje mleko. Można też ją zjeść. My chcieliśmy z niej zrobić pokrowce na materace do łódki ;) Na szczeście są już inne materiały w bardzo zbliżonej do krowy formie. Chodzi oczywiście o materiał, nie o wypoczywającą Jadzię ;)

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

specjalne specjalne podziękowania :)

poniedziałek, 28 maja 2007 18:16

Należą się oczywiście Jadzi. To ona zaraziła mnie miłością do Oldtimerów. Jadzia ma co prawda troszkę tendencje do poddawania się. Ale mam nadzieję, że ten remont doprowadzimy do końca. Tak jak w 2005 roku w Mikołajkach, kiedy namówiłem ją do udziału w jednym z biegów regat oldtimerów, mimo że przez pół godziny nie mogliśmy przejść linii startu. Niesprzyjający wiatr spychał przeżaglowaną Supermyszkę Huberta, ale jak już ruszyliśmy to hohoo. Zajęliśmy eksponowane przedostatnie miejsce, zdobywając piękny puchar, pamiątkowe szekle oraz 10 darmowych cumowań w Wiosce Żeglarskiej Mikołajki. Warto było choćby dla atmosfery tych dni. Myślę, że warto doprowadzić remont łajby co ma duszę do końca.

Extra specjalne podziękowania dla dzielnego psa Roja, który towarzyszył nam w pierwszych oględzinach łódki w Skarżysku Kamiennej. Rojeczek nam już tą łódeczkę ochrzcił. Ale nie ma go już wśród nas. Chorował długo na nery, a jak wiemy pieski nie piją piwa i nie było dla niego lekarstwa. Jego właściciel Glizda oddał go nam na utrzymanie, na ostatnie miesiące jego życia, ponieważ praca związana z wyjazdami nie pozwalała się odpowiednio pieskiem opiekować. Roj był z nami wszędzie w te ostatnie miesiące. Towarzyszył nam dosłownie na każdym kroku. Spał w pobliżu, siedział zawsze obok. Bardzo się do niego przywiązaliśmy i bardzo nam go brak. Teraz już jest szczęśliwy. I nic go nie boli. Papa Rojku. Będziesz z nami zawsze, bo nigdy o tobie nie zapomnimy...


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

specjalne podziękowania :)

poniedziałek, 28 maja 2007 17:05

Oczywiście specjalne podziękowania dla Daniela za super szybki oraz bezpieczny przewóz łódeczki do Warszawy. A także jego dziewczynie - za cierpliwość :) Przejazd ze Skarżyska do Wa-wy był tak szybki, że pojazd ciągnący, wraz z zawartością, zgubił swojego pilota, czyli mnie. Styrany Opel Omega nie dał rady wypasionemu Volkswagenowi chyba Caravelle z kamerką do śledzenia obiektów za. Szczęśliwie obiekt ciągniony (jacht) nie wyprzedził obiektu ciągnącego (VW). No i jeszcze (który to już raz) podzięki dla Adama oczywiścia za łódczany noł-hał, czyli przyczepkę, pasy... i umiejętności.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Troszkę historii, czyli jak doszło do zakupu tego jachtu oraz jego parametry

poniedziałek, 28 maja 2007 16:33

Pewnego słonecznego majowego popołudnia, siedząc w mieszkanku, planowaliśmy wojaże wakacyjne. Zgłasza się Adam, podając przez GG jakieś linki na Allegro, do różnych kabinowych zabytkowych jachtów. Nie było ich tak dużo, jak możnaby się spodziewać o tej porze roku. Ale jedna propozycja nas po prostu urzekła. To była ta właśnie łódka. Postanowiliśmy pojechać do Skarżyska Kamiennej i ją zobaczyć. Po dwóch dniach, uzgodniwszy termin, wybraliśmy się na miejsce. Przywitał nas Andrzej, były szef sekcji wodniackiej TKKF "SYGNAŁ" w Skarżysku Kamiennej. Sympatyczny Pan po 30-tce, lecz jak sam dodał, po drugiej z kolei ;) Opowiedział nam całą historię łódeczki. TKKF miał ją od nowości, czyli od 1981 roku. Jest to typ Silhuette, zbudowany w Polsce, na licencji angielskiej, wg projektu konstruktora R. Tuckera. Jachty te pojawiły się w Polsce równolegle z Ramblerami, jednak nieco gorzej się przyjęły. Nie wiem z jakich przyczyn. Linia tej łódeczki, choć jest to rzecz gustu, wg nas jest po prostu piękna. Ponoć w Polsce pływają trzy takie jachty. Jeden jest w posiadaniu Jędrzeja - słynnego oldimerowca zrzeszonego w stowarzyszeniu, drugiego nie znamy, trzeci jest nasz.

Oto jacht Jędrzeja

Z dowodu rejestracji wynika, że nasza silhuettka, pod nazwą SMOK, całe lata 80-te, 90-te i początek 2000-nych pływała w TKKFie "SYGNAŁ", głównie na Mazurach. Andrzej, jej poprzedni użytkownik, powiedział, że wraz z jej sprzedażą kończy się piękna karta historii TKKFu w Skarżysku Kamiennej, ponieważ był to pierwszy jacht pod ich banderą. Oczywiście powiedziałem mu, że jak na łajbę z duszą przystało, ma do niej zawsze dostęp i po remoncie, może skorzystać z zaproszenia. Dziwna sprawa, ale w miarę jak rozmawialiśmy, schodziło się do klubu coraz więcej członków stowarzyszenia i widać było, że wraz ze sprzedażą SMOKA odchodzi kawał historii. Po prostu żal było im ją oddawać. Decyzję tą podjął Prezes stowarzyszenia. Członkowie nie byli zachwyceni. Dziwne to dla kupującego. Ale wnet zrozumiałem o co chodzi. To w końcu łajba z duszą. Obiecałem, że jeśli ja ją wylicytuję, będzie w dobrych rękach, a i kontakt z klubem ze Skarżyska zachowamy. Tym bardziej, że strony gdzie ta łódeczka będzie eksploatowana, są członkom TKKF "SYGNAŁ" dobrze znane.

Odjechaliśmy w przekonaniu, że musimy ją mieć... Oczywiście przed nami licytacja. W ostatniej godzinie licytacji zaczęło się... Podbijanie ceny przez chętnych. Jedna osoba z Radomia, dwie z Warszawy i my. Wychodząc z pracy o 14.00 dałem cenę wtedy dla mnie ostateczną. Jakież było moje zdziwienie, gdy już w domu zobaczyłem że moja oferta jest przebita. Wyczekałem do końca, trochę przypadkowo, na 5 sek przed zakończeniem aukcji moja nowa cena okazała się najwyższa! Maaaaamy ją!!! Telefon do Jadzi. Telefon do Adama. Szczęście. Potem winko, trza przecież oblać.

No a teraz to harówa. Kadłub trzy lata wstecz był przygotowany po remoncie do wodowania. Kabina do remontu. Żagle nie od tej łódki ale ładne dosyć. rozkompletowane dwa stery, żaden nie pasuje. Małe poprawki na kadłubie, bo trzy lata stała w hangarze. Naprawa koszy: dziobowyego i rufowego. Jakieś inne tematy które pewnie wyjdą w trakcie. Wszystko w rękach Adama, Jadzi...no i moich.

Parametry jachtu:

- rok produkcji: 1979

- poprzedni armator: TKKF "SYGNAŁ"

- poprzednia nazwa: SMOK

- poprzedni port macierzysty: Skarżysko Kamienna, ul. Niepodległości 90

- typ: SILHOUETTE

- konstruktor: Robert Tucker

- długość całkowita Lc: 5,9 m

- szerokość całkowita Bc: 2,2 m

- Lc x Bc = 12,98 m2

- wysokość burty Hb: 0,7 m

- wysokość całkowita Hc: 1,1 m

- zanurzenie: Tm: 0,6 m

- wysokość od KLW do topu masztu H: 7,5 m

- typ ożaglowania: Slup

- powierzchnia żagli S: 20,0 m2

- jacht jednokadłubowy, kabinowy, balastowy

- ostatnia rejestracja: 2001 r.

- prędkość maksymalna: jak zawieje, ale na pewno parę węzłów ;)


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

A tak naprawdę chcielibyśmy żeby wyszło coś podobnego

niedziela, 27 maja 2007 21:27

Tylko maszt mógłby być trochę prostszy - bo to modelik jest


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

zrobimy z niej to ;) ;)

niedziela, 27 maja 2007 20:35

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

A za pomocą tego silnika...

niedziela, 27 maja 2007 20:32

Podziel się
oceń
1
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Jeszcze jedno zdjęcie

niedziela, 27 maja 2007 20:08

Widać tu głównego sprawcę zakupu - ten który coś tam przypina to Adam, winowajca tego zamieszania, a jednocześnie człowiek którego zmuszam ;) (siłą) do remontu łódeczki


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Transport łódeczki ze Skarżyska Kamiennej

niedziela, 27 maja 2007 20:03

Tak wyglądała nasza łódeczka w momencie przygotowania do transportu ze Skarżyska Kamiennej do Warszawy...


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 18 października 2017

Licznik odwiedzin:  47 541  

Pogoda Pisz z serwisu

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

O mnie

Witamy na naszej stronie. Znajdziecie tu sporo informacji o naszym hobby - żeglarstwie i starych jachtach. To też trochę sposób na życie. Spotkania z ciekawymi ludźmi, którzy pozwalają starym drewnianym jachtom przeżywać swą drugą młodość. Jadzia i Piotr.

O moim bloogu

Nasz blog poświęcony jest pięknej małej drewnianej łódeczce Silhouette o nazwie SMOK, którą kupiliśmy i wyremontowaliśmy pod czujnym okiem Adama Ucińskiego. Kontakt z nami: piotrszczudlo@wp.pl lub gg ...

więcej...

Nasz blog poświęcony jest pięknej małej drewnianej łódeczce Silhouette o nazwie SMOK, którą kupiliśmy i wyremontowaliśmy pod czujnym okiem Adama Ucińskiego. Kontakt z nami: piotrszczudlo@wp.pl lub gg 5157354

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 47541
Wpisy
  • liczba: 29
  • komentarze: 299
Galerie
  • liczba zdjęć: 270
  • komentarze: 42
Bloog istnieje od: 3800 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Money.pl

Pytamy.pl